miłość przed zmianą

Zobacz cały wątek:  portal / nasze związki / miłość przed zmianą
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 15:22
[autor]
freja pisze:
wicki pisze:
emu pisze:
wicki pisze:
Wszystkie tak mocno czujecie się kobietami, a zapytajcie inne kobiety czy mogły by żyć bez pochwy....
Gdybym mogła swobodnie wybrać przed urodzeniem, wolałabym być społecznie kobietą, a cieleśnie człowiekiem bez płci.
Nie chodzi mi o kobiety i mężczyzn aseksualnych... 
Pytam o większość ludzi nie o wyjątki ( chociaż one są bardzo fajną odmianą od tej normalności )
(...)
Mam pytanie biorąc pod uwagę większośc np. społeczeństwa, porównując je, mam brać pod uwagę wyjątki czy też sugerować się większym procentem? 
A jakie to ma znaczenie?
Czy decydując o kolorze ścian w swoim pokoju, będziesz najpierw analizować, jaki procent sąsiadów ma żółty, a jaki zielony czy raczej wybierzesz sobie z wzornika taki, jaki ci pasuje?

No chyba, że nie przymierzasz się do malowania pokoju, tylko do napisania magisterki pt: "Preferencje Polaków odnośnie kolorystyki wnętrz mieszkalnych oraz posiadania pochwy z uwzględnieniem cis kobiet i transseksualistów m/k". Wtedy sugeruję zastosować narzędzia analizy statystycznej: histogram, średnia, mediana, analiza korelacji itp




Czy ty wiesz o czym ja w ogóle mówiłam? 
Bo malowanie mieszkania w porównaniu z tym o czym mówłam jest kaszką z mleczkiem....
Na pewno większość kobiet nie wyobraża sobie życia bez swojej pochwy jak i większość mężczyzn nie wyboraża sobie życia bez penisa... 
Wzięłam pod uwagę większość, a nie niewielki ( bądź wielki jak zaraz mi napiszecie) procent wyjątków. B
Z resztą ja kończę już ten temat bo widać, że o kwiestii związanej z SRS można tutaj rozmawiać w nieskończoność. 
Mogę milion razy powtarzać, że czuję się dobrze sama ze sobą, ale zabieg SRS pomoże poczuć mi się jeszcze lepiej. 
Milion razy będę tutaj powtarzać, że ten zabieg w moim przypadku to końcowy etap i zmieni wiele spraw i po nim nie będzie tak samo tylko JESZCZE LEPIEJ a ja sama nie będę doszukiwać się innych wad czy też zabieg ten nie wywoła u mnie żadnych frustracji. Niby po co? Chcę mieć pochwę i to wszystko. 
Kurde wy wszyscy znacie mnie lepiej niż ja sama siebie xD 
Jedyną frustracją jaką mam i będę miała to ta, że mam penisa... Nie lubię go i kiedy stanę się pełnoprawną kobietą to pozbędę się tego narządu. 
Powtarzam już setny raz, że robię to dla siebie. Ja mam czuć się bardziej pewna bo kłopotliwym będzie ukrywanie penisa między nogami. 
Uważam całą swoją płeć fizyczną, za nie moje ciało, a w część ciała wchodzi penis i uważam, że to nie mój penis. 
Bo dyzmorfia płci to nie tylko wiąże się z psychiką, ale ze wszystkimi aspektami które cechują płeć fizyczną.. 
Ja chcę mieć tylko kobiecy narząd płciowy i proszę nie powtarzajcie mi, że nie będzie on taki jak u biologicznej kobiety, bo WIEM TO i jestem tego w pełni świadoma. 
Nikt mnie nie zmusi żebym myślała inaczej i nie pomogą mi gadki typu: To i tak nic nie zmieni, będziesz sfrustrowana, kobietą trzeba się czuć... 
Czuję się kobietą, ale nie kompletną! Tyle czy to takie trudne do pojęcia? 
Biologiczne kobiety nie czują się kobietami bo mają np. za małe piersi.. One im przeszkadzają i taka kobieta nie może normalnie funkcjonować. Każda z takich kobiet się starała, ale żadni psycholodzy ani nikt inny nie pomógł wyzbyć się jej kompleksu. 
Wtedy taka kobieta robi wszystko by zmienić ten "defekt" udaje się do chirurga plastycznego na powiększenie piersi. Nie pomogą rozmowy o tym, że kobietą trzeba się czuć i trzeba czuć się dobrze we własnym ciele..... Nie będzie się tak czuła bo przeszkadzają jej małe piersi bądź duży nos! 
A ja chcę tylko pochwy.... 
Powiększanie piersi jak i SRS to zabiegi plastyczne... 
Kto chce kogo stać to robi. 
Lecz operacji plastycznych i operacji zmiany płci nie wymyślono tylko po to by pacjentka dobrze wyglądała, takie zabiegi mają na celu pozbycia się problemu- kompleksu, który nam przeszkadza, a przekłada się na relacje między ludźmi. Wstydzimy się tak? Boimi się otworzyć itp. 
Czy kiedy jakaś kobieta pomniejszy sobie nos to jest sfrustrowana? Ktoś uważa, że to w ogóle nie potrzebne? 
Nie ona czuje się w pełni usatysfakcjonowana i cieszy się, że w końcu nie będzie musiała patzeć na swój długi nos bądź małe piersi. 
Ja nie chcę powiększania piersi, ani zminiejszania nosa tylko chcę mieć to co powinnam mieć! 
Czy to takie złe? 
Tak jak już mówiłam ( i znowu tu się powtarzam) 
Kwestia SRS i innych zabiegów są indywidualną sprawą każdego człowieka a zależy ona od tego jak patrzymy na siebie, jak się ze sobą czujemy i coś nam się mocno podoba czy nie. 
Są kobiety z małymi piersiami i ludzie z dużymi nosami mimo to nie uważają, że potrzebują jakiś tam operacji. Uważają, że ich nos czy kobiece piersi są w pożądku i nie potrzeby ingerencji chirurgicznej. 
Inni nie chcą skracać nosów inni znowu bardzo tego pragną.
Inne kobiety tutaj uważają, że nie jest im potrzebne SRS i mogą bez problemu żyć z penisem między nogami a inne znowu robią sobie SRS bo bardzo mocno chcą pozbyć się penisa, który przecież jest cechą osobników płci męskiej... 
Nie potrzebuje przypominacza o  tym, że byłam facetem. Nigdy nie wyrzucę tego okresu z głowy, nigdy się go nie pozbędę, ale na miłość nie chcę stale tam zerkać i wiedzieć, że mam coś co należy do faceta. Nie chce przypomnienia w formie " Halo Wiki Wiki kochana popatrz na dół.... Masz jaja! Więc się pilnuj.. Jesteś niekompletna" 

Uwżam, że moje powody są wystarczające. 
Chcę SRS by nie tylko by dopasować się do płci przeżywanej co usunięcia czegoś czego u siebie nienawidze i zmienie na to czego pragnę. 
Nawet jak znajdę sobie faceta, któremu nie będzie przeszkadzać to, że mam penisa to mimo tego że bardzo bym go kochała to i tak zrobie swoje. DLA SIEBIE! Nic i nikt nie wybije mi tego z głowy i będę ciężko pracować na to by spełnić swoje II marzenie... bo I-wszym marzeniem jest by stać się pełnoprawną kobietą i żyć już po swojemu, nie ukrywając swojej kobiecości.
Dlaczego kobiety powiększające sobie piersi i operujące nos i poddawające się innym operacją plastycznym są bardziej rozumiane i tłumaczone niż ktoś kto chce usunąć coś nienależącego do niego. 
Widzę, że zetknęłam się tutaj z przeciwnikami SRS... 
Nie zamierzam do końca życia żyć z penisem... Na rok dwa góra trzy bym wytrzymała potem zaczęłabym się czuć coraz gorzej. 
Chcę być sobą, skoro czuję się kobietą to czuje się nią wszędzie i chcę się nią czuć tam na dole.
Tyle 

PS: Jeżeli  chodzi o miłość, to wolę już komuś wyznać to że byłam facetem niż wyznać to, że mam penisa między nogami
zmian: 1, ostatnia: wicki - 2013.03.22, 15:32

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj