miłość przed zmianą

Zobacz cały wątek:  portal / nasze związki / miłość przed zmianą
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 10:23
[autor]
Transseksualizm polega na tym, że pojawia się niezgodność płci fizycznej do płci psychicznej. Prganiemy być kobietami, rodząc się mężczyznami, pragniemy być mężczyznami rodząc się kobietami. Pragniemy funkcjonować w społeczeństwie, na codzień tak jak czujemy, w sercu, w umyśle.

Leczenie mniej więcej wygląda tak, że na początku jest dojście do momentu w którym podejmuje decyzje o zmianie. To znaczy, że nadchodzi taki moment w nasyzm życiu, w Nas, że dalej już nie pojdziemy i zaczynamy leczenie. Nastepuje diagnostyka, rozmowy z psychologiem, rozmowy z SAMYM SOBĄ. Psycholog to lekarz, on da papierek i ok, ale to w Nas jest prawdziwa diagnoza. My SAMI siebie diagnozujemy. Potem nastepuje informowanie rodziny, bliskich o podjetej decyzji. To tak w skrocie. Potem zaczynamy terapie hormonalną (HRT) mając na celu dostosowanie (ile się da) ciała do naszej psychiki Czyli będąc wewnetrznie kobietami marzymy o tym aby owlosienie Nam zmalało, marzymy o zaokągleniu buzi, żeby Nam rysy twarzy choć troszkę złagodniały, marzymy o piersiach, A, B nie ważne, byle by były. Cieszymy się ogólnie że coś zaczyna się dziać. Że nie tylko na papierze ten transseksualizm jest, ale już zaczynamy prawdziwe leczenie. Coś powaznego, czyli juz zmieniamy nasze ciało, a przynajmniej jego część hormonalną. 

I to trwa. Różnie, oczywiscie, kazdy ma inaczej. Ale ogólnie trwa to od 3(to moje zdanie, nie czepiajcie się jak coś) do 12 miesiący ( tak myslę, średnio). W tym czasie łagodzimy spory rodzinne o ile takowe wystapily  ze wzgledu na naszą zmianę, zaczynamy małymi kroczkami życ tak jak tego od zawsze chcieliśmy, zaczyna się najwazniejsza lekcja, po prostu lekcja NORMALNEGO ZYCIA. 


Potem jest sąd. Zmiana dokumentów. Prawnie, Sędzia orzeka, że jesteśmy kobietą. Czyli Nasze Państwo zaczyna Nas traktować tak jak my tego chcieliśmy. Jesteśmy prawnie kobietami. Dowód, PESEL, prawo jazdy itp. itd. Już nie musimy sie tlumaczyc, obawiac, uzerać. 


SRS. Nie kazdego stać. Nie kazdy jest gotowy. Nie kazdy tego chce. Ale ogolnie to ostatni etap leczenia. W momencie przejscia przez ten etap, MOIM ZDANIEM transseksualizm, czyli dysforia płciowa, znika. Zrobiłyśmy tyle ile dało się zrobić, na rzecz złożenia naszego JA w całość.

A to, ze ktoś po tym wszystkim ma problem, ma ma męskie ramiona, czy co tam chce, to już nie jest istotą transseksualizmu. To są po prostu kompleksy. A w wielu przypadkach, coś co nadaje się na rozmowe ze specjalistą. I tyle.


Niby napisałam coś mega oczywistego. Każdy niby to wie sratata. Ale czasami mam takie poczucie, że tu są osoby które kompletnie nie wiedzą co jest istotą transseksualizmu. 

I tak już kończąc mój wywód, chciałabym zwrócić uwagę do transseksualisek M/K. 
Nie zapominajcie o jednym.  A mianowicie o tym, że urodziłyśmy się MĘŻCZYZNAMI. I tego nie da się od tak usunąć, delete. Nie da się. Więc lepiej zacząć realną walkę z tą męskością, niż biadolić, bo to jest nasz wróg którego trzeba zniszczyć. I da się. Tylko trzeba mieć dobrą strategię, motywację i WOJSKO:) hihihihi 



Pozdrawiam

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj