Tu i Teraz w zmianie – Warsztat ustalania priorytetów w osiąganiu celów życiowych w oparciu o Metodę TROP

Zobacz cały wątek:  portal / komentarze artykułów / Tu i Teraz w zmianie – Warsztat ustalania priorytetów w osiąganiu celów życiowych w oparciu o Metodę TROP
Re: Tu i Teraz w zmianie – Warsztat ustalania priorytetów w 2014.09.11, 21:26
[autor]
Mikro:
No bo generalnie są. :P W dodatku zwykle nie odczuwają potrzeby łażenia z uśmiechem przyklejonym do twarzy bo mają większe problemy niż szpan wśród znajomych.

A to zależy od choroby psychicznej. Są takie choroby, że osoby nimi dotknięte mają "swój świat" i są w nim całkiem szczęśliwe :P


Mikro:
No patrz, a ktoś uważa, że mimo braku szczęścia jego życie jest wartościowe. Co zrobić?

Moim zdaniem to w jego życiu są jakieś szczęśliwe aspekty tylko może on nazywa je inaczej (zaraz do tego dojdziemy) :)


Mikro:
Ale na przekaz między wierszami nie patrzysz, bo po co ci takie problemy. Ci którzy patrzą - są problemem. Cóż...


Cóż... podobno nie mam Aspergera, ale z pewnością mam dużo cech autystycznych i takiego przekazu między wierszami najczęściej po prostu nie widzę. Jak coś nie jest powiedziane wprost, to dla mnie tego nie ma (ale jak już wcześniej pisałem: może to i dobrze, przynajmniej nie zastanawiam się czy ktoś chce mnie oszukać, naciągnąć itp.).


Mikro:
Przed chwilą wspominałeś coś o bezwartościowości takiego życia.


Czyli jednak mnie nie zrozumiałaś :) Wspomniałem, że gdybym nie widział sensu, ani możliwości poprawy ani nadziei na poprawę, to takie życie byłoby bezwartościowe. Ale nie napisałem, że jak ktoś nie jest szczęśliwy, to jego życie jest bezwartościowe - to różnica. Dopóki jest nadzieja, to warto żyć.


Mikro:
Moją odpowiedzią jest takie coś: warto żyć, ponieważ życie bez fizycznego, nieznośnego cierpienia nie jest zwykle takie złe, z poza tym można zrobić w świecie cos dobrego, choćby przypadkiem. Z poczucia, że w dniu następnym może czekać nas jednak mała przyjemność.

A czym jest ta mała przyjemność, jak nie tym szczęściem (dla którego jak sama mówisz warto żyć)? :)
Przecież ja cały czas nie mam na myśli jakiegoś mitycznego szczęścia, sukcesu zawodowego, wydajności w pracy... Nie twierdzę nigdzie, że trzeba zostać prezesem banku żeby być szczęśliwym, czy mieć inną świetną pracę, albo chociaż wygrać w totolotka, być pięknym modelem itp... ani nawet nie trzeba być w związku, mieć rodziny... Szczęście to może być zjedzenie pysznego hamburgera w budce na rogu ulicy, przeczytanie dobrej książki w spokojne bezstresowe popołudnie, przejażdżka rowerem po nigdy nie odwiedzanej, a nadspodziewanie ładnej ulicy w naszym mieście, miła rozmowa z przyjacielem (albo nawet z kimś obcym)...
Masz przecież nadzieję na szczęście i właśnie to miałem na myśli - albo nadzieję, albo zamierzenie, albo coś w tym stylu ma każdy kto jeszcze żyje :P Inaczej groza życia przewyższa grozę śmierci.


Mikro:
Czy wiesz jak dla mnie wyglądają twoje "pozytywne posty"? Jak nakłanianie do samobójstwa. Żyj szczęśliwie - albo zabij się. I faktycznie, samobójstw w naszym społeczeństwie mamy dość sporo...


Dziwne, że tak to odbierasz, bo w gruncie rzeczy ja z Tobą widzę wiele wspólnego. Ty twierdzisz, że nie jesteś szczęśliwa, ja bardzo często też nie. Więc nigdzie nie napisałem (jeśli taki był wydźwięk, to nie to miałem na myśli), że trzeba być szczęśliwym albo się zabić :D Ja po prostu stwierdzam fakt: ludzie albo są szczęśliwi, albo dążą do szczęścia, albo mają nadzieję na nie... albo ze sobą kończą.

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj