Anna Grodzka - znak czasu w polskim Sejmie - biało-czerwona nabiera kolorów

Zobacz cały wątek:  portal / komentarze artykułów / Anna Grodzka - znak czasu w polskim Sejmie - biało-czerwona nabiera kolorów
Re: Anna Grodzka - znak czasu w polskim Sejmie - biało-czerwona 2011.11.17, 01:25
[autor]
Drodzy;
Nie pisałam na tym forum przez ostatnie dwa lata. Skoro moje poglądy religijne nie były wówczas akceptowane przez ówczesną moderatorkę, a jednocześnie współdyskutantkę i zostałam przez nią potraktowana w sposób niezbyt tolerancyjny, stwierdziłam wówczas, że pisanie nie ma sensu. Pomyślałam, że osoby, które przeszły już korektę płci, a których zapatrywania są nieco inne niż te popierane oficjalnie przez organizację Transfuzja powinny działać w innych nurtach społecznych. Dopiero teraz, gdy zostałam "wywołana do tablicy" podczas dyskusji o Annie Grodzkiej postanowiłam napisać.

Tak jak większość z Was cieszę się, że Ania została posłanką. Jest jedną z nas - osób, których dotknął syndrom transseksualizmu i jej sukces dotyczy nas wszystkich - niezależnie, czy nasza prawdziwa płeć (psychiczna) jest męska, czy żeńska. Tą wielką radość podzielamy prawdopodobnie Wszyscy, niezależnie od tego, czy zgadzamy się z politycznym programem Ruchu Palikota, czy jesteśmy w niektórych zagadnieniach jemu przeciwni. W tym sensie Ania reprezenuje nas wszystkich niezależnie od opcji politycznych.

Należy jednak pamiętać, że sukces Ani poprzedziły drobne kroki tych z nas, którzy zdecydowali się ujawnić i działać w znacznie trudniejszym okresie niż obecnie. To te drobne kroki zmieniły na tyle oblicze naszego społeczeństwa, że możliwe było zdobycie tych kilkunastu tysięcy głosów potrzebnych do uzyskania mandatu posła. To mozolna praca wśród elit, które stoją na czele różnych frakcji politycznych naszego państwa zmieniła je na tyle, że akceptacja osoby, która przeszła korektę płci stała się możliwa w naszym parlamencie. Jedne z nas były znieważane w urzędach lub wprost bite na polskich ulicach, inne nie wytrzymywały tak silnej presji biedy i negacji, że ich nerwy i psychika zawodziły. Lecz to one świadczyły, że nie jesteśmy dziwolągami lecz ludźmi obdarzonymi dużym zasobem zdolności psychicznych. To tak, jak na początku zeszłego wieku sufrażystki organizowały pikiety, wdzierały się do instytucji państwowych zastrzeżonych tylko dla mężczyzn, czy nawet ginęły w aktach odwagi pod kopytami lub kołami pierwszych samochodów. To były te "znerwicowane i stuknięte idiotki", które nie bały się głosić swoich przekonań i spowodowały uzyskanie praw wyborczych, najpierw czynnych, a później biernych, przez kobiety niemal we wszystkich krajach świata. Czy kobieta, która uzyskała te prawa po I wojnie światowej np. w Anglii uprawniona byłaby do stwierdzenia, że chciałaby mieć tylko za wzór te pierwsze posłanki, które dostały się do angielskiego parlamentu, określając jednocześnie żyjące jeszcze wówczas sufrażystki mianem "znerwicowanych". Chyba nie byłoby fer w stosunku do tych drugich. A Ty Marcinie określiłeś mnie wzorcem "znerwicowanej nauczycielki". Czy kiedyś pomyślałeś, co przeszły takie osoby jak ja. Jak było trudne życie kogoś  naznaczonego transseksualizmem, a jednocześnie stojącego w opozycji do całego totalitarnego systemu. "Było mi dane" wyrzucanie z pracy z przyczyn politycznych, obławy, nawet strzelanie do mnie, wreszcie więzienie na Rakowieckiej i wytrzymanie kolejnych - wszystkich przesłuchań. Czy było to zaszycie się w tłumie (odpowiadam tu staremu_ściemniarzowi) stanąć przed uczniami (i to trudnymi uczniami) gimnazjalnymi, czy licealnymi zaraz po zabiegu korekty płci i znosić ich próby poniżenia mnie? Czy kiedykolwiek wtopiłam się w tłum? Przecież artykuł, na który stary_ściemniarz się powołuje i moje sprostowanie, to tylko jakiś oderwany z kontekstu przyczynek mojej historii. Nie zwolniłam ani na trochę, czy wówczas, gdy odznaczano mnie już po wszelkich zmianach orderem oficerskim Polonii Restituty, czy później. Ciągle działam w środowisku mniejszościowym i to w znacznie szerszym zakresie niż nasze "transseksualne podwórko". Może oglądając strony Transfuzji wydawać się by mogło, że Ewa Hołuszko gdzieś się zaszyła, umarła. Nie dbam o cenzurę, która dotyka tą stronę. Wiem z doświadczenia, że niepisanie o tych, co byli na indeksach komunistycznej cenzury skończyło się wręcz odwrotnym efektem. Moje słowa o "godności" przytoczone na tym forum przez starego_ściemniarza są dalej aktualne.

Wracając do meritum dyskusji, to proszę tylko przeczytać pozytywne zdania, które padły z ust Ludwika Dorna (tak, tak, tego PIS-owca i b. ministra. spraw wewnętrznych), po wyborze Anny Grodzkiej na posła. Jakie doświadczenia spowodowały, że miał on aż tak przychylne zdanie o takiej osobie ...? To już zostawiam dociekliwości czytających.

Ewa Hołuszko

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj