Petycja

Zobacz cały wątek:  fundacja / propozycje działań fundacji / Petycja
Re: Petycja 2011.02.14, 11:36
[autor]
Żyjemy w kraju demokratycznym, a nie państwie prawa. Demokracja to rządy tłuszczy, gdzie równe prawo głosu ma wioskowy idiota i profesor ekonomii. W tej sytuacji o prawie nie decyduje logika, nie decydują realne potrzeby ludzi, ani nawet prawo, ale wola wyborców oraz zimna kalkulacja sondaży. Jakbyśmy żyli w normalnym państwie np. Republice, gdzie np. prawo do głosowania mieliby tylko ludzie inteligentni to można by porozmawiać z ministrem zdrowia i ten pan będący po studiach i nie obawiający się tłuszczy potencjalnych wyborców mógłby nam pomóc. Tak łatwo nie mamy, więc niestety działania fundacji na razie nie przynoszą efektów.



Z drugiej strony pozostaje opcja pikiet, marszy i protestów. Niestety dla nas, ale homoseksualistów jest 5% społeczeństwa, kobiet jest 50%, a murzynów w USA ~25%, a osób ts 1/30000. To są pewne różnice liczebności grup walczących o swoje. Spotkania TS pokazują jak nas dużo. W mojej rodzinnej Łodzi według tych danych powinno być 20+ osób TS, a ile z nich męczy się z decyzją? A ile jest już po i żyje w tzw. Deep stealth? Nie ma możliwości byśmy krzyczeniem cokolwiek zdziałali. Zresztą co byśmy mieli osiągnąć? Rozumiem, że homoseksualiści chcą walczyć o związki partnerskie, że gender queery o wolność ekspresji gender. Ale my? Jak zapuszczę włosy, popracuje chwile nad głosem i dostane hormony będę wyglądać jak wysoka dziewczyna i nie potrzebuje specjalnych praw by skorzystać z toalety z której chce czy w przyszłości wziąć ślub z facetem, jeśli jakiegoś poznam. Z punktu widzenia ustawodawstwa możemy jedynie próbować wywalczyć w ten sposób refundacje, co się nie uda bo jest nas

a) za mało, byśmy mogli jak grupy zawodowe walczyć o swoje (plus nie widzę jakoś nas rzucających płytami chodnikowymi w policje, a siła to jedyny argument, jakim można coś ugrać).

b) jak wspomniałam na początku, żyjemy w państwie, gdzie nie liczy się prawo, ale głosy wyborców.

Możemy natomiast na sobie samych skupić wzrok fanatyków i twardogłowych. Nie boje się ich i nie mam zamiaru żyć przez takich ludźmi sterroryzowaną, ale małym pocieszeniem dla matek zamordowanych TSek w USA, są wyroki dożywocia czy kar śmierci dla oprawców.

Czekam również jak się okaże, że zacznie być o TS głośno i nagle jakiś pisowczyk zauważy, że tak naprawdę blokery mamy refundowane, że możemy się leczyć na NFZ w Łodzi, że możemy zmienić metrykalną płeć i wstąpić po tym w normalny związek małżeński, a nawet adoptować dziecko. Dla nich ja jestem pedziem/homosiem, który chce udawać kobietę, a wendigo lesbą, której się wydaje, że jest facetem. Tym jesteśmy dla wielu osób rządzących tym krajem.



Dochodzimy więc do sedna i... Jedyną opcją pozostaje delikatna edukacja o problemie, o tym można by mówić w szkołach, na uczelniach, wśród znajomych, w tv. I to robi też fundacja i to robią lekarze, którzy nas leczą np. Robacha czy Dulko występując w programach w TV. To powodują artykułu w necie o sławach zmieniających płeć, czy o tych odważniejszych z nas jak Ania. Ja nie mam takiej siły i odwagi, by występować przed kamerami. Podobnie jak askalz kiedyś wejdę w stealth po wszystkim i co najwyżej będę starała się pomóc radą i wsparciem tsom w mojej okolicy, tak jak mi dzisiaj pomaga Iwona. Od siebie wnoszę tyle, że na tą chwile mimo, że przed większością znajomych czeka mnie jeszcze coming out to już staram się prostować błędne wyobrażenie wielu z nich o TS. A że w ten sposób nie dotrzemy do każdego? Człowiek ma prawo do ignorancji i nie musimy mu wpychać naszych poglądów do gardła. Tym JA się różnie od katolików.
zmian: 6, ostatnia: autumn - 2011.02.14, 12:29

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj